![]() |
| ||
![]() |
![]() |
||
![]() |
Ruben Alonso Tamayo i jego projekt Fax to obok Murcofa jedna z najbardziej znanych i jednocześnie najbardziej inspirujących propozycji współczesnej elektroniki rodem z kraju Inków. Od początku związany z kultowym już labelem Static Discos, w którym wydał już 4 albumy, z najbardziej znanym 'Primario', który to zawojował swojego czasu wiele wrażliwych uszu również w naszym kraju. Z Rubenem rozmawiamy w przededniu wydania jego najnowszego albumu 'Yo Recuerdo"...
Diggin:
Na samym początku Twoje wydawnictwa osadzone były mniej lub bardziej w klimatach minimal techno. Jak tego rodzaju dźwięki dotarły do Ciebie do Tijuany? Jakie były ówczesne inspiracje?
Fax:
W tamtym okresie, (a był rok 2000, gdy zacząłem uczyć się jak komponować muzykę elektroniczną) zasłuchiwałem się mocno we wszystkim, co wypuszczała Force Tracks, także projektach Basic Channel i tym podobnych historiach w rodzaju "clicks and cuts", wiesz na pewno co mam na myśli. Jednak głównym wydarzeniem, które dało mi największą inspirację do rozpoczęcia zabawy z elektroniką był występ w Tijuanie, jaki dali swego czasu Sutekh oraz Kid 606. Gdy zobaczyłem tych gości z laptopami i wsłuchałem się w to co grają, otworzył mi się w głowie zupełnie nowy świat muzycznych możliwości. Wcześniej, od wczesnych lat 90-tych, działałem sporo w rozmaitych kapelach - bandach rockowych mocno inspirowanych klimatami 4AD, ale tego roku opuściłem ostatni z nich, co okazało się znakomitą wymówką, by zacząć coś zupełnie nowego od samego początku. Cały proces uczenia się produkcji, bycia samym ze sobą bez żadnych innych muzyków w zupełnie nowych okolicznościach muzycznych był dla mnie naprawdę ekscytujący i motywujący zarazem. Pierwszy namacalny rezultat moich zmagań na nowym polu ukazał się w roku 2002 i nosił tytuł 'Resonancia"...
Diggin:
Ślady kolejnej metamorfozy możemy odnaleźć już na "Ruido de fondo", lecz prawdziwym trzęsieniem ziemi okazał się Twój czwarty (licząc zbiór remiksów) album - "Primario". Z łatwością wyszedłeś z minimalnego bunkra na otwartą przestrzeń rozmaitych stylów, którymi nad wyraz zgrabnie potrafiłeś operować. Czy to była szybka decyzja, czy może owa zmiana klimatu chodziła ci po głowie od dłuższego czasu? Jak narodził się "Primario"?
Fax:
Popłynąłem tak mocno w komputer i magię kreowania dźwięków za jego pomocą, że nagle okazało się, że gitara poszła w kąt. Stan ten trwał, dopóki nie rozpocząłem prac nad "Primario", kiedy to poczułem, że czas odświeżyć znajomość z moim starym instrumentem. I faktycznie masz rację. Ostatni track na "Ruido de Fondo" był swego rodzaju zapowiedzią tego, co mi siedziało w głowie w związku z następnym albumem. Chcę być dobrze zrozumiany - nie była to kwestia jakiejś nostalgii za starym czasami, absolutnie nie o to chodziło. Nie chciałem po prostu zrobić kolejnego albumu z minimal techno czy microhousem. Był rok 2006 i zdecydowałem się skompilować obydwa światy i spróbować odkryć nowe języki przekazu. Zajęło mi to ponad rok czasu i gdy "Primario" został ukończony byłem bardzo szczęśliwy z efektu jaki udało mi się osiągnąć.
Diggin:
Jak duży był odzew po "Primario"? Jak by nie patrzeć był to pierwszy album, dzięki któremu świat tak naprawdę o Tobie usłyszał.
Fax:
Fakt, to prawda... i jest mi niezmiernie miło, że ludzie go polubili. To bardzo emocjonalny i osobisty album. Próbowałem także tą płytą powiedzieć światu, że Fax to nie tylko techno projekt, że owszem może to być minimal, ale równie dobrze następne albumy mogą być pół-akustyczne albo bardzo dubujące... Wszystko zależnie od mojego aktualnego życiowego nastroju...
Diggin:
Póki co nie mieliśmy jeszcze okazji wysłuchać w całości "Yo Recuerdo". Część materiału jednak od pewnego czasu wisi na Twoim myspace i można po nim wnioskować, że nie porzuciłeś stylu zapoczątkowanego na "Primario", może jedynie złagodziłeś go jeszcze bardziej. Jakie były założenia przy jego tworzeniu? Czego nowego może się słuchacz po nim spodziewać?
Fax:
Wiesz, ja jednak nie patrzę na "Yo Recuerdo" jak na drugi odcinek "Primario". Jest na nim masa nowych elementów, nowe instrumentarium, wokale, teksty - ogólnie jest to album mocniej zorientowany na piosenkę w dobrym tego słowa znaczeniu. Jest bardziej jasnym i przejrzystym albumem od raczej introwertycznego w moim mniemaniu "Primario". Lubię o nim myśleć jako o albumie wesołym.
Diggin:
Z tego co dotychczas słyszałem, najbardziej zaskoczył mnie utwór "Tormenta De Arena". Myślę, że znalazłoby się paru typków, którzy nie zawahaliby się nazwać go balladą...
Fax:
Ha, ha... jestem pod wrażeniem... cóż, może i faktycznie brzmi trochę jak ballada, wokale są tam bardzo intensywne, co akurat mocno mi odpowiada. Pani, która zaśpiewała w tym utworze, czyli pochodząca z Argentyny Florencia Ruiz, jest osobą o dużej pasji i to z pewnością mocno słychać w tej piosence. Swoją drogą "Tormenta de Arena" był pierwotnie pomyślany jako instrumental. Dopiero po jakimś czasie stwierdziłem, że czegoś mu brakuje i lukę tą wypełnić może słodki kobiecy wokal.
Diggin:
OK, to jeszcze przed nami... W międzyczasie pojawiła się jeszcze ep-ka z bardzo ciekawym zestawem remiksów "Paracaidas". Pare tracków udostępniłeś na myspace, parę następnych jest do zassania przez last.fm, lecz jak mi się wydaje ep-ka ta nie została oficjalnie wydana? Z jakiego powodu?
Fax:
Pierwotnie była ona zaplanowana jako dwunastocalowy winyl, lecz pewne problemy z dystrybutorami skomplikowały sprawy na tyle, że ja na razie materiał ten został wydany jedynie w formacie cyfrowym. A szkoda, bo faktycznie zawiera on naprawdę świetne interpretacje remiksowanego utworu. Możliwie, że w niedługiej przyszłości pojawi się to na jakimś fajnym CD lub czymś w tym rodzaju...
Diggin:
Gitara jest bez wątpienia bardzo bliskim Tobie instrumentem. Od "Primario" wiedzie ona wcale nie drugoplanową rolę w Twoim brzmieniu, a "Yo Recuerdo" zawiera jej jeszcze więcej. Gdzieś, ktoś popłynął nawet na tyle, że określił Cię mianem Santany elektroniki (sic!). To dość zabawne miano, lecz faktycznie wydajesz się doskonale rozumieć ten instrument i traktujesz go chyba jako coś dużo więcej niż fajnie brzmiący suplement dla Twojej muzyki...
Fax:
Gitara to moja pierwsza miłość. Pierwszy instrument na jakim nauczyłem się grać. Oczywiście nie jestem tam jakimś super gitarzystą (daleko, naprawdę daleko mi do Santany), lecz uwielbiam nastrój jaki potrafi ten instrument wytworzyć. Wydaje mi się, że obecnie moja muzyka zyskała bardzo specyficzny wymiar właśnie dzięki użyciu żywego instrumentarium.
Diggin:
No właśnie. Widziałem z relacji video, że zabierasz też gitarę na występy live. Nie miałem jeszcze tego szczęścia, aby zobaczyć Twój występ na żywo, więc może przybliżysz nieco jak on brzmi i wygląda. Rózni się to mocno od tego, co słyszymy na Twoich albumach?
Fax:
Gdy byłem już bezpośrednio przed trasą promocyjną "Primario" dotarło do mnie, że muszę opracować jakoś ten album na potrzeby grania na żywo. Jak sobie pewnie doskonale z tego zdajesz sprawę, "Primario" to spokojne, nastrojowe wydawnictwo, pomyślałem więc, że zmiana jego struktury i charakteru dla występów live może być z jednej strony dużym wyzwaniem, a zarazem świetną zabawą z drugiej. I faktycznie tak było. Na trasie grałem coś, co mogę roboczo nazwać "Primario remixed live". Podkręciłem tempo w okolice 125 bpm i wziąłem do ręki gitarę elektryczną. Naprawdę nieźle się bawiłem, przygotowując się do występów w ten sposób i z pewnością poczynię podobnie przy okazji trasy z nowym albumem.
Diggin:
Jesteście dobrymi kumplami z Fernando Coroną. Tak się stało, że Murcof w pewnym momencie dostał szansę, aby zostać przedstawionym szerszej, szczególnie europejskiej publiczności, dzięki reprintom jego albumów w szanowanej bardzo tutaj Leaf, podczas gdy Ty nadal musiałeś polegać jedynie na dystrybucji Static Discos, z którą jak skądinąd wiadomo, nie zawsze było kolorowo. Nie znam żadnych okoliczności podpisania kontraktu Murcofa z Leaf, ciekawi mnie jednak, czy nie masz choć krztyny żalu, że to Murcofowi a nie Tobie trafiła się taka okazja. Wielu twierdzi, że wasze produkcje w tamtym czasie zasługiwały na to przynajmniej w takim samym stopniu...
Fax:
Cóż, naprawdę ciężko mi odpowiedzieć na to pytanie. Fernando jest dla mnie jak brat i jestem także wielkim fanem jego twórczości. Co do chronologii to w zasadzie wpierw ja zacząłem mój projekt Fax, a potem dopiero Fernando wystartował z Murcofem, co nie zmienia faktu, że bardzo szanuję go jako artystę. To także mój bardzo dobry przyjaciel, nauczyłem się od niego bardzo wiele. Wydaje mi się, że zwyczajnie było to nam naznaczone, że tak nieco odmiennie potoczą się nasze artystyczne losy. Pamiętam, że jak w 2002 pojechaliśmy z Fernando do Barcelony na festiwal Sonar, to byliśmy po prostu nikim. Parą nikomu nieznanych muzyków z jakiegoś Meksyku z kilkoma płytami demo w rękach. Poszliśmy do klubu, gdzie Tim Morley (który jest szefem Leaf) miał swój występ Dj'ski. Fernando dał mu swoje demo. Ja zrobiłem to samo. Reszta jest historią...
Diggin:
Świetnie z tego wybrnąłeś... Tak czy inaczej Ty i Fernando zawsze tworzyliście rewelacyjne duo producenckie. Czy to była przepiękna kompozycja "Sueno" z drugiej części C.I.D.I. AR czy ostatni remiks "Paracaidas", który zrobił dla Ciebie Murcof, efekt zawsze był powlający. Aż prosi się byście nagrali coś wspólnie razem. Nie ma czasem takiego przedsięwzięcia w waszych planach?
Fax:
Wiesz co.. owszem .. zaczęliśmy komponować trochę muzyki razem już jakiś czas temu, ale nie mieliśmy do tej pory wolnej chwili, żeby porządnie sfinalizować ten temat... może w jakiejś niedalekiej przyszłości?
Diggin:
Przy okazji, choć to chyba bardziej pytanie do Ejivala (głowy Static Discos). C.I.D.I. Ar była bardzo interesującą serią singli. Wiesz coś może, czy będzie kiedykolwiek kontynuowana?
Fax:
Naprawdę nie wiem. Sam uważam, że byłoby świetnie wznowić te single... ale nie mam bladego pojęcia, czy tak się stanie .. faktycznie najbardziej kompetentną osobą do udzielenia tej informacji jest Ejival.
Diggin:
Za to napewno wiesz coś więcej o netlbaelu Cyan, którego jesteś ojcem, a za pośrednictwem którego przedstawiłeś światu niezły przekrój nieznanych, acz wielce obiecujących producentów z Meksyku i Ameryki Łacińskiej. Niestety na chwilę obecną wygląda to tak jakbyś zarzucił ten projekt. Co jest tego powodem i czy będziemy mieli szansę jeszcze usłyszeć coś nowego z Cyan Records?
Fax:
Byłem ostatnio zbyt zajęty by popchnąć tez sprawy Cyan. Wiem, że to żadna wymówka, ale nagle zacząłem jednocześnie nagrywać album, produkować zespół, robić miks dla jeszcze innego albumu jeszcze innego artysty, robić mastery, projektować okładki, itd... Byłem naprawdę zakorkowany pracą w studio na amen, tak sam z resztą jak i moją pracą zawodową.. Inna sprawa, że nie otrzymałem też ostatnio żadnej naprawdę interesującej muzyki i netlabel po prostu dostał na wstrzymanie. Teraz jednak rzecz ma sie inaczej. Jeszcze w tym roku pojawi się nowa EP autorstwa Kixly - nowego projektu z Tijuany. Pracuję także nad wydaniem pierwszego oficjalnego CD ze znaczkiem Cyan - albumu Fonogramu - artysty pochodzącego z Mexico City (www.myspace.com/fonogram). Nie ukrywam, iż jestem mocno podkręcony tym faktem.
Diggin:
Potwierdzasz, że jesteś bardzo zajętym artystą. Lista projektów, gościnnych występów, remiksów w których brałeś udział jest imponująca. Wygląda na to, że lubisz współpracować z innymi...
Fax:
Tak - naprawdę uwielbiam to. Dzięki temu też bardzo wiele się nauczyłem. Robienie aranżów, nagrywanie, masterowanie i wszystkie te rzeczy są prawdziwą terapią dla mnie. Potrafię zupełnie odpuścić sobie pracę z Faxem i być kompletnie skoncentrowany w moim studio na zupełnie innym rodzaju muzyki.
Diggin:
Jednym z ciekawszych projektów, w których wziąłeś udział jest Estructuras De La Tarde (www.myspace.com/estructurasdelatarde) - pięciogitarowe combo, którego brzmienie lokuje się gdzieś pomiędzy rozmytym soundem kranky a echem 4AD i lat 80. Może coś więcej na temat tego ciekawego przedsięwzięcia.
Fax:
Estructuras De La Tarde to projekt, do którego zaprosił mnie Manrico Montero, artysta z Mexico City. Gramy jakieś 2 czy 3 koncerty rocznie i cóż... mamy niezłą zabawę robiąc wspólnie trochę gitarowego hałasu. Nagraliśmy nawet kilka utworów, lecz nie jestem pewien czy kiedykolwiek zostaną wydane... zainteresowanych odsyłam na stronę netlabelu Mandorla (www.mandorla.com.mx)
Diggin:
Inną ciekawą rzeczą, w której maczałeś palce jest Nebulas, projekt zabierający słuchacza 20 lat wstecz w klimaty new wave, synth pop. Jaki był twój w nim udział i jakie masz w ogóle podejście do tego rodzaju oldschoolowych brzmień?
Fax:
To był naprawdę bardzo fajny album do produkowania, super robota mojego dobrego kumpla Israela M z Guadalajary. Moją częścią w powstaniu tej płyty była raczej studyjna praca, czyli miks nagrań, trochę moich aranżów i dodatkowej produkcji oraz zabiegi końcowe od masteringu po zaprojektowanie okładki albumu, cała enchilada! Co do drugiej części Twojego pytania, to przyznaję, że po prostu kocham ten typowy dla lat 80-tych quasi-industrialny styl z mrocznymi wokalizami. Wiesz, pankowało się trochę swojego czasu i z owego okresu pozostało mi dość gorące uczucie do mrocznych klimatów.
Diggin:
Co jeszcze przed Tobą?
Fax:
Właśnie co skończyłem drugi album dla Carrie, a także drugi dla math-punkowej kapelki Maniqui Lazer. Teraz chcę już tylko skoncentrować się na przygotowaniu mojego live-seta oraz na robieniu koncertów.
Diggin:
Penetrowanie sceny meksykańskiej to naprawdę ekscytujące zajęcie, zawsze można znaleźć tu coś interesującego....
Fax:
To prawda - możesz znaleźć naprawdę fajną muzykę w każdym stanie mojego kraju - już nie tylko w Tijuanie, Mexico City czy Guadalajarze. Myspace jest po prostu pełen meksykańskich projektów, które zasługują na szansę. Czas pokaże, które z nich ją dostaną.
Diggin:
Ciekaw jestem jak ta mnogość projektów przekłada się na publiczność dla tego rodzaju muzyki w Meksyku. Krótko mówiąc, czy jest tam dla kogo grać?
Fax:
Ja gram zdecydowanie częściej poza granicami Meksyku. Trochę to zabawne, ale w kraju daję koncerty 2, może 3 razy w roku. Wnioski pozostawiam już Tobie...
Diggin:
Muzyka, to nie jedyne medium dzięki któremu spełniasz sie artystycznie. Jesteś także znany jako projektant artworków większości wydawnictw Static Discos. Grafika to także rzecz, którą zdaje się zajmujesz się także profesjonalnie...
Fax:
Zgadza się. Jestem z zawodu grafikiem komputerowym (www.rubentamayo.com). Pracowałem w szeregu agencji reklamowych odkąd skończyłem 15 lat. Dziś mam lat 35 i wciąż mnie to kręci. Czuje błogosławieństwo, że mam możliwość łączyć swoje dwie życiowe pasje: muzykę i grafikę. Dwie najlepsze profesje na świecie!
Diggin:
Podzielam Twoje zdanie w 100%. A tak bardziej osobiście - "Yo Recuerdo" (co oznacza "Pamiętam"), fotki z albumu rodzinnego na okładce "Primario". Trochę sentymentalny z Ciebie koleś, prawda?
Fax:
Bardziej odpowiadałoby mi określenie "żarliwy"... w dobrym tego słowa znaczeniu. Swoją drogą zabawna sprawa - tytuł "Yo Recuerdo" to raczej taki sarkastyczny żart...
Diggin:
Jest szansa zobaczyć Cię w Europie z materiałem z nowego albumu?
Fax:
Są plany na końcówkę 2008 roku i początek 2009. Z pewnością was chłopaki powiadomię. Dzięki!
przygotował Piotr Krupiński (yac) Wszelkie prawa zastrzeżone - diggin.pl (c) 2008 Data publikacji: 04.06.2008 |